wtorek, 14 stycznia 2014

Dłuuugaaśny c;

Liam wbiegł do domu. Od razu zobaczyłam, że coś jest nie tak, więc spytałam się, co się stało.
-Nic, kochanie...- odpowiedział smutnym, a jednocześnie wściekłym głosem.
-Liam, wiem, że coś jest nie tak. Jesteśmy parą, więc chyba możesz mi o wszystkim mówić, prawda?
-No tak...Hmmm...Może porozmawiamy później?
-No proszę, powiedz.-naciskałam.
-Nie dajesz za wygraną! Wiedz, że to jest dla mnie bardzo trudne. 19 kwietnia wyjeżdżamy w trasę koncertową. Dowiedziałem się o tym dzisiaj...Nie będzie mnie ani na naszej rocznicy, ani na twoich urodzinych!- powiedział ze złością.
-Przecież to nic, wszystkie następne lata spędzimy razem. A teraz musisz zająć się karierą... Nie martw się, przetrwamy te kilka miesięcy.
-Skarbie, my nie wyjeżdżamy na kilka miesięcy, tylko na 2 lata!
Kiedy to usłyszałam, coś we mnie zamarło. Dwa lata?! Dwa lata bez mojego Liam'a? Jak ja to wytrzymam? Co innego kiedy chłopcy wyjeżdżali na kilka miesięcy.
-Ale Liam... Nie da się nic zrobić? Ja tego nie wytrzymam.- powiedziałam zasmucona.
-Kochanie, nie płacz.-zauważył, jak kilka łez odruchowo zleciało mi po policzku.-Wszystko będzie dobrze, zawsze dawaliśmy sobie radę. Te dwa lata bardzo szybko przeminą. Codziennie będziemy dzwonić, pisać. Kocham Cię najmocniej, wiesz o tym?
-Wiem... Ja Ciebie też.-wtuliłam się w niego.
Mijały następne miesiące. Zbliżał się dzień wylotu. Codziennie myśłam o tym, co będzie bez Liasia. Nie wyobrażałam sobie tego. Każdego wieczora zalewałam się łzami. On zawsze mnie pocieszał. Kochałam go, jak nikogo innego na świecie. Liam również bardzo przeżywał naszą rozłąkę, choć tego nie okazywał.
Postanowiliśmy zrobić małą imprezkę pożegnalną. Przyszedł Zayn z Perrie, Lou z Eleanor, Niall, Harry z jakąś dziewczyną, którą pierwszy raz widzieliśmy oraz dziewczyny z Little Mix.
Impreza minęła w bardzo miłej atmosferze. Tańczyliśmy, śmialiśmy się, rozmawialiśmy, lecz każdy przeżywał tak długie rozstanie.
Naszedł dzień wylotu. Pojechałam razem z chłopcami na lotnisko. Kiedy mieli przechodzić już przez bramki, nadszedł czas pożegnania. Najpierw przytuliłam moich przyjaciół ,każdego z osobna. Gdy już skończyłam wpadłam w ramiona Liam'a, a on poczuł moje łzy.
-Kocham Cię i nigdy nie przestanę.-powiedział zrozpaczony.
-Ja też.-nie mogłam nic więcej wykrzusić, ponieważ płacz odebrał mi mowę. Po tym Li złożył na moich ustach pocałunek. Oddaliliśmy się od siebie, chłopcy przeszli przez bramki, a ja im ostatni raz pomachałam.
Następne miesiące mijały mi w smutku i bólu. W dzień funkcjonowałam normalnie-spotykałam się ze znajomymi, chodziłam do pracy. Wieczory były najgorsze. Codziennie płakałam z tęsknoty. Pomimo obietnic nie zawsze mogłam rozmawiać z Liam'em. Nie raz koncertowali całą noc, lecz kiedy udało mi się z nim chociaż chwilę porozmawiać, nasza rozmowa kończyła się płaczem. Dwa lata mijały, jak wieczność. Te dni były okropne i trudne, ale jakoś przez nie przebrnęłam. Nie mogłam się już doczekać kiedy zobaczę Liam'a i resztę zespołu. Nadszedł dzień przylotu. Od rana miałam wyśmienity humor. Cieszyłam się, jak reszta dziewczyn członków zespołu, a może nawet jeszcze bardziej. Pojechałyśmy razem z dziewczynami na lotnisko. Wybiła godzina przylotu. Uważnie rozglądałyśmy się za naszymi mężczyznami. Nie było ich widać, aż wreszcie... ujrzeliśmy ich! Mieli roześmiane buzie tak samo, jak my. Czym prędzej do nas przybiegli. Wpadliśmy sobie w ramiona. Płakałam, ale teraz już nie ze smutku i tęsknoty, lecz radości. Liam'owi spływały pojedyńcze łzy. Chciał udawać twardziela, ale ja wiedziałam, że jest wrażliwy i delikatny. Po tym cudownym przywitaniu, wszyscy pojechaliśmy do swoich domów. Liam opowiadał mi o swoich koncertach, o tym, jak nie mógł spać w nocy, bo cały czas o mnie myśłał, o tym, jak rozpaczał. Zmęczeni po tym wszystkim położyliśmy się spać.
Zdecydowanie twierdzę, że był to najpiękniejszy dzień w moim życiu-dzień powrotu.
One Direction mieli oczywiście następne trasy-długie i krótsze, lecz po tym, wiedziałam, że przetrwamy z Liam'em już wszystko. 

1 komentarz: